• Wpisów:153
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:150 dni temu
  • Licznik odwiedzin:24 829 / 2967 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
"Ci, dla których ślub rzeczywiście nie jest istotny, biorą go bez wahań, problemów i kosztów psychicznych. Po prostu dostosowują się do powszechnej konwencji. Natomiast dla osób, które ślubu unikają, jest on właśnie bardzo ważny – wywołuje wiele silnych, sprzecznych i nierzadko trudnych uczuć i wyobrażeń."

Sens ślubu - Zofia Milska-Wrzosińska
  • awatar Alek Brzozowski: Czy wszystkie kobiety są nierzetelne? Przevież z pewnoscią są jeszcze dwie grupy - lustrzane odbicia: ci, którzy nie biorą ślubu, bo jest dla nich nieistotny jako zbędna urzędowa formalność - oraz ci, dla których ślub jest bardzo istotny i właśnie dlatego go biorą - po to, aby przysięgą potwierdzić wybór i decyzję serca. Bo jeżeli idziemy na całość - to dlaczego mamy się zatrzymywać przed formalnościami? Jeżeli serce jest w pełni zaangażowane - to czy zamykamy wtedy portfel i boimy się wspólności (czy jak to tam sie nazywa) małżeńskiej? Oczywiście, że nie. Bo nie ma żadnych granic oddania siebie i dedykacji drugiej osobie. Wszystko moje jest twoim i odwrotnie. Wówczas formalności tylko nadają sens prawny decyzjom serca. A więc powinien być upragniony, a nie znienawidzony. Pożądany, a nie niechciany.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak, wiem, że jestem piękna.
Ale i tak chcę to słyszeć każdego dnia.
I tak, chcę byś spoglądał na mnie z podziwem, tak jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy.
I chcę, żebyś narzekał na to, ile czasu spędzam na wyszykowanie się...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Leżę sobie, z jednej strony mam swojego wymarzonego faceta do którego wzdychałam jeszcze w liceum, codziennie ukradkiem spoglądając na niego w szkole, a później na naszej klasie. Pamiętam wtedy jak prawie co tydzień wchodziłam na jego profi zżeby spojrzeć czy nadal jest ze swoją ukochaną. Jakie to było szczęście jak kiedyś weszłam i zobaczyłam że już nie ma opisu odnośnie jej, od razu były motylki w brzuchu że może do mnie się odezwie, że w końcu się spotkamy i pójdziemy na jakiś spacer. Wszystko się zaczęło chyba w pierwszej klasie, on wówczas był w trzeciej. Odbywały się połowinki na które się wkręciliśmy z dziewczynami i on tam był ze swoją. Że jego ukochana nie chciałattańczyć zapoprosił mnie. Jakże bym mogła odmówić. Tańczyliśmy od 22 do 4 rano, miałam nadzieję że nastąpi coś więcej, wręcz go do tego kusiłam, ale on był nieugięty. Na następny dzień napisał do mnie jak żyje, jak się czuje itp, w szkole zaczął się ze mną witać, a ja prawie nie schodziłam wtedy ze szczęścia i zawstydzenia. Pamiętam że nawet przez pewien czas widniał na mej tapecie w laptopie. Dziś się zdaję to aż chore, ale tak było. Potrafiłam codziennie przeglądać jego zdjęcia, próbowałam się cieszyć jego szczęściem patrząc na nie, ale w głębi serca zazdrościłam tej dziewczynie że ma takiego faceta koło siebie. Nadszedł czas fejsbuka, zobaczyłam że jest on z kimś innym, co mnie okropnie zdziwiło, bo z tamtą zdawał się być wieki. Od czasu do czasu do mnie podpisywał, ale nigdy się tym nie chwalił. Ja już sama przeszłam kilka drobnych związków i byłam w kolejnym poważniejszym. Jednak mimo że mój związek zdawałssię być idealny to zaczęło coś się psuć, on już był po kolejnym dawno rozstany. I napisał do mnie " co słychać, co się stało " u tak wszystko się zaczęło. Mimo że nie miałam tych motylków co kiedyś nie wiedziałam co odpisać. Jednak jakoś się to pociągnęło, pierwsze spotkanie, drugie, trzecie, rozmowy po nocach i coraz więcej uczuć.

A teraz? Siedzi obok mnie, uśmiecha się, mogę go przytulić, pocałować. Mamy cudownego syna, który niedawno skończył 4 miesiące i jest przewspaniałym synem jakiego moglibyśmy mieć. Jak tak spoglądam na jednego i drugiegonadal nie wwierzę, nie wierzę że to wszystko się tak potoczyło i jestem taka przeszczęśliwa. Uwielbiam na niego patrzeć jak nie widzi, uśmiecham się wtedy do siebie i wszystko sobie przypominam, całą tę historię. Czuje się najszczęśliwszą kobietą na świeci.

Wiem że to jest ten mój jedyny na zawsze, mimo że czasem wątpię we wszystko to nie wyobrażam sobie świata bez niego, tyle ile daje mi szczęścia nie jest w stanie dać mi nikt inny. Wystarczy że na mnie spojrzy w tym samym czasie co ja niego i już nie mogę siępprzestać uśmiechać.

Śmieszne jest że on do tej pory nic nie wie. Moja przyjaciółka tyle razy prawie się przy nim wygadała ale na szczęście za każdym razem zdążyłam jej przypomnieć że o niczym ukochany nie wie. Strasznie by było mi głupio jakby o tym wszystkim się teraz dowiedział. Nawet nie wyobrażam sobie jakby zareagował.

Kiedyś jednak, jak już będę gotowa na pewno dam mu to pprzeczytać.
Przed jakimiś 5 minutami sie dowiedział że posiadam bloga, mam nadzieję że nie będzie szukał :3
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Będzie po mnie za jakieś 20 min, a ja dalej tego nie ogarniam. Po 2.5 miesiącach rozłąki, nie pamiętam już tak to jest z kimś być.
  • awatar marida011: Znam ten ból, mój chłopak wyjechał w marcu i wróci za jakieś 3 tygodnie, nie jesteś sama. :* Zapraszam na blogi: http://wszystko-co-mam-2.blogspot.com/ ŻYWIENIE, DIETY etc. http://moja-lektura.blogspot.com/ LEKTURY. http://succesful-life.blogspot.com/ Tumblr: http://die-hard01.tumblr.com MOJE ŻYCIE. Instagram: http://instagram.com/marida021
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Misio wracaj.
Misio wracaj.
Misio wracaj !
 

 
Czy po roku czasu można poczuć że ma się złamane serce? Zobaczyłam go dziś z inną i mam wrażenie że nadal coś do niego czuje... Ale żeby po roku dopiero to zauważyć?
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Tyle chciałabym teraz Ci powiedzieć... Wiem ze na każdym kroku Cię krzywdzę, wiem że powinieneś mieć kogoś lepszego koło siebie, wiem że nie zasługuje na Ciebie. Czuje że łamie mi się serce a ja nawet nie potrafię Ci tego wyznać. Łatwiej powiedzieć że Cię nie kocham. Okłamywać siebie, co za głupota. Okłamywać Ciebie, jeszcze większa.

Zmusiłam go żeby mnie zostawił. Ja sama nie potrafiłam. Wiem że to przejdzie, że przecież to tylko taka "zabawa", ale boli. Dopiero teraz sobie to uświadomiłam, kiedy nie chce ze mną pisać.

Po prostu ta frustracja z powodu braku seksu mnie wykończy. Chyba za bardzo myśle "penisem". Wszędzie widzę tylko facetów których mogłabym zaliczyć, a jego tu nie ma. Przykre to takie.

43 dni (+/- 7)
  • awatar mmalina: Niefajnie, próbowałaś go odzyskać jakoś?
  • awatar Butterfly..<3: Zupełnie nie rozumiem, nic nic. Ale życzę powodzenia, może zadzwoń do niego, zaproponuj spotkanie i wytłumacz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ostatnio coraz bardziej widzę że uciekamy od siebie. Jeszcze ok 60 dni, a nie mamy po prostu o czym już gadać. On w koło pieprzy tylko o statku, nic więcej, a mnie po prostu to nudzi. Jego to jara bo wiadomo to pasja itd. Czuje że energia ze mnie spada i że jak wróci to po prostu nie będzie jakiegoś szaleństwa z mojej strony. Widzę że się już przyzwyczajam do bycia samej i coraz lepiej mi z tym. Na tę chwilę może sobie tam siedzieć ile mu się żywnie podoba.

58 dni (+/- 7)
  • awatar Vaira: Przemysl to skoro to mezczyzna w ktorym sie zakochalas ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie ma go obok, a ja mam ochotę się z nim kłócić. Tak po prostu, o byle błahostkę! Czy to możliwe żeby nawet tego mi brakowało? Kilka razy próbowałam już sprowokować kłótnie, ale on się nie daje, szybko łagodzi temat, zmienia go, przyznaje mi rację, czy cokolwiek.

Pokłóć się trochę ze mną człowieku! Chcę się na Ciebie obrazić na 5 min, żebyś mnie później przepraszał za moją głupotę!
Zrób mi tę przyjemność!

74 dni (+/- 7)
 

cami159
 
owieeczka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
79 dni.

Jestem sfrustrowana erotycznie. Chce mi się seksu! Na tę chwili przeleciałabym wszystko co się rusza. Najgorsze że dobry kolega też ma chcice i też jest chętny na seks. W sumie bym to wykorzystała gdyby nie fakt że zna się z Pomidorem.

Ogólnie Pomidor pisze mi takie cudowne rzeczy, a ja nic nie potrafię odpisać tylko od razu go jakoś zgaszam. No jest ciężko. Mam potrzebę się do kogoś przytulić a nawet nie ma tego kogoś obok .
 

 
Kolejny wyjazd Pomidora. Tylko 3 miesiące, tylko 92 dni. W sumie teraz to już zostało 89 dni. Dam radę, przetrwam. Bez zdrad! Taki jest mój cel. Wiem że go kocham. Kocham go szalenie. Jeszcze nie odczuwam że go nie ma, dopiero początek.

Ostatnio 2 miesięcy nie dałam radę przetrwać, przecież wtedy prawie co 2 dzień, albo bardziej co 2 noc spędzałam z K. Teraz K. prawdopodobnie będzie tatą, jest zakochany po uszy, chociaż nawet tego nie widać. Zerwał ze mną kontakt bo jego ukochana była o mnie zazdrosna, a teraz do mnie napisał aby się pochwalić że prawdopodobnie będzie tatą... Nieważne.

W sumie im dłużej rozmyślam nad tym wyjazdem Pomidora to bardziej tęsknie. Dziś mi mówi że miesiąc idą w morze a później kolejny miesiąc w porcie. Wpadłam na pomysł aby go wtedy odwiedzić. Chyba zwariowałabym z radości jakbym go zobaczyła już po miesiącu. Po cichu się dowiaduje ile by wyniósł transport do Holandii, chociaż nie wiem czy podróże w tym etapie ciąży są dopuszczalne.

Wzięło mnie na czytanie cytatów od owieeczki. Też coś.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Gdy się dowiadujesz że za tydzień Twój chłop wybywa na trzy miesiące...

Czuje się jakby ktoś mi złamał serce, niby jest jeszcze przy mnie, spędzamy jakoś ten czas, ale cały czas myślę że już niedługo go nie będzie, będę samotna na taki długi czas i nie potrafię się cieszyć tą chwilą.

Oby ten czas jak najszybciej minął, bez zbędnych komplikacji i smutków. Brakuje mi teraz tego jaka byłam kiedyś, że po prostu miałam na to wylane i jakoś mnie nie interesowało czy ta druga osoba będzie, czy też nie. Jakoś łatwiej wtedy widzi się ten świat.
 

 
Ja pierdole nie znoszę być przed okresem. Panuje wtedy taka huśtawka nastrojów że wytrzymać nie można. Mimo że nawet jak w tym czasie spotkam się ze znajomymi to się czuję pierdolonym no lifem, tylko z tego powodu, że jedna osoba odmówiła mi spotkania. Gdzie tu jest sens?

Mieć wszystko w dupie było by wtedy zajebiście.
 

 
Uwielbiam gdy ludzie którzy w ogóle mnie nie znają, oceniają mnie i gadają na mój temat takie cudowne rzeczy.
 

 
Pamiętam jak kiedyś *Erotomankaa* pisała coś w stylu, że faceci tylko marzą o kobiecie która jest niegrzeczna i odważna, a tak naprawdę gdy już takową dostaną to się boją i "uciekają". Ostatnio miałam okazję się o tym przekonać.

Ten mój "kochanek" (Mc), na początku wszystko ładnie.
Pierwsze spotkanie - kino, piwo, przytulanie, całowanie itp
Drugie spotkanie - spacer w parku, również mizianie się i takie tam. Zaczęłam się powoli że tak powiem otwierać, być sobą i rzucać jakieś podteksty erotyczne i go dotykać. Biedactwo oczywiście zadowolony jak szczeniaczek na początku. Nastało spotkanie trzecie i czwarte i zaczęliśmy się do siebie zbliżać, i właśnie być niegrzeczna. Oczywiście uśmiech na pyszczku był, bo jakże by inaczej. Jednak do niczego nie doszło.

Po spotkaniu i kilku wymianach smsów, propozycjach na kolejne spotkanie. Zostało wszystko odwołane, znów zaczęłam pisać i mówić do niego o "ostrych" sprawach i się chyba biedny przestraszył że przestał ode mnie odbierać telefony , no cóż trudno się mówi. A więc jak na razie pan Mc poszedł w odstawkę na półkę
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.